"Nagłe zniknięcie, przepraszam. Nie miałem nikomu nic do zaoferowania,
poza własnym zamętem w głowie." ~ Jack Kerouac
poza własnym zamętem w głowie." ~ Jack Kerouac
(NOTKA NA DOLE, przeczytajcie)
~*~*~*~*~*~
Trzy tygodnie. Dwadzieścia jeden dni. Pięćset cztery godziny. Trzydzieści tysięcy dwieście czterdzieści minut. Milion osiemset czternaście tysięcy czterysta sekund.. Tyle właśnie minęło od ostatniego spotkania Vanessy i Michaela. Tyle minęło od ich pocałunku.. Chłopak przestał przychodzić do domu dziewczyny, przestał nawet wpadać do The Swift. Dlaczego? Nikt tego nie wie.. Vanny otrząsnęła się po śmierci rodziców dość szybko, bo już kilka dni po pogrzebie była tą samą uśmiechniętą i radosną blondynką, co wcześniej. Ale mimo wszystko jej uśmiech nie zawsze był do końca szczery, bo brakowało jej jednej osoby.. Brakowało jej Michaela. Próbowała o tym nie myśleć, ale to zawsze wracało.
Mike w ciągu tych trzech tygodni praktycznie nie wychodził z mieszkania. Jedyne miejsca, które odwiedzał to jego praca i pobliski sklep. Wolny czas spędzał przed laptopem, na rozmowach z Tomasem i Dianą, albo rodzicami. Nic nadzwyczajnego.. Kilka razy próbował zmusić się do wyjścia z domu, odwiedzenia Vanessy, ale bał się.. Znowu się od niej oddalił przez swoje tchórzostwo i strach, ale to było silniejsze. Wiedział, że gdyby ją zobaczył, spotkał wszystko by się zmieniło.. Mogłoby się to skończyć różnie.. Wtedy, kiedy go pocałowała był w siódmym niebie, ale dotarło do niego, że to nic nie znaczyło. Dlaczego? Bo potrzebowała bliskości, wsparcia, w końcu zmarli jej rodzice.. Nie było przy niej Daniela, dlatego to on był obiektem, na którym się wtedy skupiła...
Gdyby tylko wiedział, że dla niej znaczyło to cholernie dużo..