niedziela, 17 stycznia 2016
15.
Kiedy Vanessa wybiegła z salonu Mark natychmiast chciał pójść za nią, ale uprzedził go Michael.
- Siedź, ja pójdę. - powiedział chłopak i wyszedł z salonu.. Mark wbił wzrok w dłonie i oddychał głęboko. Emma przytuliła się do jego boku i delikatnie złapała go za rękę.
- Martwię się o nią.. - szepnął, a w oczach stanęły mu łzy. - Jak mam jej powiedzieć, że jej rodzice nagle sobie o niej przypomnieli? Powrót Mike'a zaakceptowała, znowu zaczęli się dogadywać, cieszy mnie to, ale... Matt i Kate ją zostawili, własne dziecko! Ona tego nie zniesie.. - powiedział płacząc. Emma tylko mocniej go przytuliła.
czwartek, 31 grudnia 2015
14.
- Jasne, idę! - odkrzyknęła dziewczyna i pospiesznie wytarła ręce wychodząc z kuchni.. Nacisnęła klamkę i otworzyła drzwi przywołując na twarz uśmiech, pewna, że ujrzy przed sobą sympatycznego Chińczyka, który dowoził im jedzenie. Jakie było jej zdziwienie, kiedy zamiast dość niskiego mężczyzny w średnim wieku i ze skośnymi oczami ujrzała przed sobą kobietę. Piękną kobietę.. Średniego wzrostu szatynka, z ogromnymi brązowymi oczami uśmiechała się przyjaźnie do Vanessy.
- Cześć, ty jesteś Vanessa, tak? - zapytała kobieta i uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Tak, to ja. A pani...?
- Em*? Mówiłaś, że przyjedziesz trochę później. - powiedział Mark przytulając szatynkę i pocałował ją w policzek.
- Tak, ale jednak wyrwałam się wcześniej.
- Rozumiem.. Wchodź. Vanny, to Emma. Moja.. dziewczyna. - powiedział nieco zmieszany i uśmiechnął się delikatnie. A na twarzy Vanessy malowało się zdziwienie, ale też radość..
- Miło mi panią poznać. - powiedziała z uśmiechem Van i uścisnęła dłoń szatynki.
- Daj spokój z tą panią.. Mów mi po prostu Emma. - machnęła ręką i przewróciła oczami.
- W porządku...
- A teraz to w końcu nasze jedzenie. - westchnął Mark, kiedy ponownie zadzwonił dzwonek. Otworzył drzwi i odebrał chińszczyznę od dostawcy płacąc mu przy tym, a następnie całą trójką weszli do salonu...
czwartek, 24 grudnia 2015
ŻYCZENIA ❤
TROCHĘ PRZECENIŁAM SWOJE MOŻLIWOŚCI..
Niestety nie udało mi się skończyć rozdziału... i w czasie świąt też raczej nie będzie to możliwe. :(
Dlatego bardzo Was przepraszam..
Rozdział 14 pojawi się najwcześniej 27.12. mam nadzieję, że zrozumiecie. :*
Rozdział 14 pojawi się najwcześniej 27.12. mam nadzieję, że zrozumiecie. :*
poniedziałek, 30 listopada 2015
13.
miał być wczoraj, wiem.. przepraszam za ten poślizg :*
notka na dole!
Otworzyła oczy i leniwie przetarła twarz dłońmi podnosząc się do pozycji siedzącej, a jej wzrok natychmiast powędrował na wiszący na ścianie zegar. 17:55.
- Cholera jasna! - krzyknęła i zerwała się z salonowej kanapy pędząc do swojego pokoju. Mike miał przyjść za pięć minut, a ona nie była w ogóle gotowa. Drzemki się jej zachciało.. Przebrała dresy na zwykłe bordowe rurki, a na biały top zarzuciła czarny sweterek na guziki, i weszła do łazienki. Poprawiła makijaż, a włosy związała w coś, co miało być kokiem.. Weszła do kuchni dokładnie w tym momencie, kiedy Mark otwierał drzwi wejściowe.
- Mike, cześć. - powiedział radośnie mężczyzna i wpuścił chłopaka do środka. - Vanny!
- Nie krzycz tak, jestem w kuchni. - powiedziała wychodząc do przedpokoju. - Ubiorę tylko buty i możemy iść..
- Van, bo.. - zaczął Michael zwracając tym uwagę blondynki, która spojrzała na niego wyczekująco. - Tak pomyślałem, że może..
- Zostaniemy u mnie? - zapytała, a chłopak niepewnie przytaknął. - Boże, jak dobrze. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić. - westchnęła z szerokim uśmiechem. - To co, pizza? - zapytała sięgając po telefon.
- Zdecydowanie. - zaśmiał się Mike.
- Mark, chcesz pizzę?!
- Nie wychodzicie? - zapytał zaskoczony.
- Nie.. A mamy wyjść?
- Dlaczego? Zostańcie, przynajmniej się nie będę nudził.. Dla mnie wegetariańska.. Chodź, Mike, wybierzemy jakiś film. - uśmiechnął się i razem z chłopakiem zniknął w salonie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)